Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
ROZDZIAŁ 13 - "pogoń za przeszłością"

„ŚMiERĆ To DoPiERo PoCZĄTEk”

:: ::

ROZDZIAŁ 13 - "pogoń za przeszłością"

Testy poszły nie źle. I Agacie i Ance udało się zdobyć dość dużo punktów. Co prawda wyników jeszcze nie było, ale testy opublikowano w gazetach. Ania i Agata chciały iść do tego samego liceum i już nawet złożyły papiery. Ach… ci chłopcy z rockowego zespołu byli cudowni^^ Jak na zrządzenie losu nazywali się jakoś tak nie trafnie…. Chłopak, który był wokalistą zespołu i w którym zabujała się Ania miał na imię Jacek, a chłopak, który grał na basie i wpadł w oko Agacie miał na imię Marcin. Zbieg okoliczności czy przeznaczenie?? Z resztą nie ma czasu, aby o tym myśleć…. Już najwyższy czas przygotować się do turnieju…. Tak na dobrą sprawę… to, Lyzerg ma chyba nawet tyle lat, co ona…. Szesnaście…. Ciekawe czy weźmie udział w turnieju…?? Tak bardzo chciałaby go zobaczyć…. Czy u niego wszystko w porządku…?
Nagle zadzwonił telefon. Był środek nocy. Agata nie spała. Wstała z łóżka i powędrowała do swojej komórki. Popatrzyła na monitorek. Zobaczyła napis „TAMCIA” oraz śmieszny obrazek przedstawiający tą szczupłą osóbkę. Uśmiechnęła się i odebrała.
- No, słucham ciebie.
- Musimy się spotkać…. Teraz…. – Głos Tamiki był jakby zmachany…,drżał…, zupełnie jak by przed chwilą biegła.
- Co się stało?? – Agata wyraźnie się przestraszyła.
- Nie przez telefon…. Na gontynce….
- OK. będę…. – Po czym rozmowa się urwała. Ania odłożyła słuchawkę. Agata spojrzała na zegarek… na Shibę. Już zaraz miały się przebijać pierwsze promienie słońca. Chybcikiem się umyła, ubrała i spakowała do szkoły. Wzięła na drogę dwa kubki mrożonej kawy, po czym wyszła razem ze swoim stróżem, zamykając za sobą drzwi na zamek. Szła dość szybkim krokiem z nadzieją, że się nie spóźni. Kiedy doszła na miejsce spotkało ją coś na co nie była gotowa ani psychicznie, ani fizycznie. Anki nie było. Za to jej korale…. Tak zwany portal był otwarty.
- Przejście… - powiedziała jednocześnie chłodno jak i z nieukrywanym przerażeniem Shiba Sei. Jej czerwone oczy rozbłysły jak ogień, kiedy zobaczyła Zorai i Shobu stojących u bram portalu.
- Puściliście ją samą??!! – Shiba nie mogła opanować nerwów.
- Anka…. – Wymamrotała Agata. Wszystko działo się bardzo szybko. – Weszła tam?? Bez korali…. Szlag by to…! – Agata rzuciła swoje rzeczy na ziemie i nim Shiba zdążyła ją powstrzymać, wskoczyła za przyjaciółką. Wylądowała na czymś twardym i brudnym. Dookoła było ciemno. Nie było widać prawie nic. Deszcz lał jak z cebra. Widoczność była przez to ograniczona. Udało jej się dojrzeć drogę, a na jej końcu początek jakiegoś jakby opuszczonego miasta….
- Pustynia… Ja… znam to miejsce…. – Jak przez mgłę przypominała sobie jak kiedyś…, dawno temu, walczyła ze swoim przyjacielem. Z kimś o wielkiej potędze. Z kimś, kogo kocha i nienawidzi jednocześnie, bo granica między tymi dwoma, jakże ludzkimi uczuciami, jest tak znikoma…. Nagle jakby ocknęła się z życia prosto w szpony najgorszego koszmaru. Nie wysoka dziewczyna, ubrana w czarny płaszcz, z kapturem naciągniętym na oczy tak by ich upiorna część nie zaznawała wolności, mknęła miedzy starymi budynkami w walce z demonami. Strażnikami wszystkich tych którzy łamią zasady, wszystkich potępionych. Przyszli po nią. Chcieli ja zabrać do ”domu” . Nie dawała jednak za wygraną i ze stoickim spokojem oraz nie zwykłą zwinnością doskonale dawała sobie z nimi radę. U jej boku dzielnie trwała Shiba. Na szczycie najwyższego budynku stała szczupła dziewczyna o białych, długich włosach z grzywką i z czarną opaską na oczach. Ona również miała na sobie czarny płaszcz, lecz nie nałożyła na głowę kaptura. Jej włosy powiewały swobodnie na dość silnym wietrze i mimo deszczu była całkiem sucha. Nie stała tam sama, lecz w towarzystwie dwóch zjaw, które stały dzielnie gotowe na wszystko. Dziewczyna w kapturze zauważyła ją i bez słowa zaczęła wbiegać w jej stronę po ścianie budynku. Ona zaś rozłożyła ręce, zupełnie jak ptak skrzydła i rzuciła się do „lotu” . Ania przyglądała się temu wszystkiemu z dala. Agata dojrzała ją za jakimś gruzem opadłym z pewnego zrujnowanego domu. Czym prędzej udała się w jej stronę.
- Ania! Debilu…. Jak mogłaś tu przyjść…? – Mówiła prawie płacząc i potrząsając przyjaciółką.
- Teo… ja wiedziałam…. – Mówiła z płaczem, nie odrywając wzroku od walki. Teraz dziewczyna w kapturze rzuciła do spadającej niewidomej jeden ze swoich dwóch mieczy. Ona złapała go i zupełnie jakby za porozumieniem uśmiechnęła się. Dziewczyna w kapturze, w ucieczce, wbiegła na górę. Biało włosa przyjęła na siebie cały atak strażników. Walczyła dzielnie, ale każdy, kto się ośmielił z nimi walczyć w końcu musiał polec…. Tak też się stało i z nią. Poległa. Dziewczyna w kapturze nawet się nie obejrzała…. Biegła ile sił w nogach do tego jednego i jedynego zła, przez które tak się ułożyła ta cała historia. Ania upadła na kolana.
- Ania, proszę…. Choć stąd…. – Mówiła szeptem Agata….
- Nie rozumiesz?? Tak będzie już zawsze…. Wszystko się będzie powtarzać…. Już przez wieczność….
- Nie…, tym razem będzie inaczej. Obiecuje.
- Zawsze tak mówisz…. I co…?! I nic….
- Ale nigdy ci tego nie obiecywałam…. – Agata pomogła Ani wstać i dojść do portalu.
Po drugiej stronie wszystko było OK. Rzeczy Tamiki i Teo jak zostały rzucone tak leżały i czekały na swoje właścicielki. Shobu i Zorai rzucili się na Tamikę sprawdzając czy nic jej nie jest. Shiba podeszła do Agaty witając ją uśmiechem. Obje dziewczyny postanowiły nie iść dzisiaj do szkoły, więc po nie długiej chwili udały się do domu Ani. Miały nadzieję spotkać gdzieś po drodze Silvę…. Nie spotkały…. Rozmowa akurat toczyła się o Tomku i o tym, że nie zda. O tym, że Magda, ta inteligentna bestia wybiera się do szkoły kucharskiej, a Gosiek jeszcze nie wiem, co chce w życiu robić. Wszystko dookoła wydawało się dla Teo jakieś dziwne…. Krzywe 0.o ….
- Ania, wiesz, co?? – Powiedziała w końcu zmieniając temat i dochodząc do bramy numer siedem. Tej samej bramy, której ciemności nienawidziła.
- Nom…?
- Tobie też się wydaje, że wszystko jest jakieś… krzywe??
- Nie. – Ania zaprzeczyła i nim zdążyła się spostrzec Agata już leżała nie przytomna na chodniku.


smierc-to-dopiero-poczatek 20/11/2006 18:59:34 [Powrót] Komentuj